Pamiątkowa księga gości

Nie. To nie będzie tekst o dziecięcych pamiętnikach, służących onegdaj wpisywaniu koleżankom czy kolegom wierszyków w stylu: „Ku pamięci – mięci kupa. Wpisał ci się doktor Krupa. Mieszka razem ze szczurami – trzecie piętro pod schodami”. Nie o tym dzisiaj mówi bajka, chociaż przyznacie, że takie i im podobne wpisy były prześmieszne.

 

Dzisiejsza kwestia – to oryginalna księga gości. Chociaż założyć się mogę, że z dawnymi pamiętnikami ma wiele wspólnego. Tak samo jak one, ma służyć upamiętnieniu pewnych spraw, zdarzeń i odczuć. Stanowi swojego rodzaju podpis: byłem/byłam, widziałem/widziałam, uczestniczyłem/uczestniczyłam…

Księga gości jest świadectwem naszej obecności w różnych – bardziej lub mniej – interesujących miejscach: w muzeach i innych przybytkach kultury, na koncertach, wernisażach, targach – pracy, edukacyjnych, przemysłowych – i wielu podobnych imprezach.

 

Często, wpisując stosowne do sytuacji słowa na kartach rzeczonej księgi, czynimy to machinalnie, tylko dlatego, że tak wypada. Że dokonanie takiego wpisu jest dobrze widziane, że w jakiś tam sposób kształtuje pozytywnie nasz wizerunek. Jest po prostu towarzyskim obowiązkiem, którego zaniedbać wręcz nie należy. Pamiątkowa księga gości bez mojego wpisu? – to wręcz niedopuszczalne!

 

Wpis do takiej księgi można by porównać do wpisu w księdze wieczystej, który udziela wszystkim sprawdzającym takiej oto informacji: co zapisane w księdze – istnieje, co nie zapisane – nie istnieje. Podobnie rzecz ma się p przypadku księgi pamiątkowej; wpisałeś się, to znaczy, że byłeś i widziałeś. Jeśli się nie wpisałeś, to cię tam po prostu nie było!

 

Jednak nie zawsze wyłazi z nas wstrętny kawał snoba. Czasami ten snob – nasze alter ego – robi sobie wolne. Bierze urlop. I wtedy jesteśmy po prostu sobą. Księga gości staje się dla nas jedną z niewielu możliwości, żeby pokazać, jacy naprawdę jesteśmy.

 

Kiedy piszemy autentycznie, tak naprawdę od serca, że coś nas zachwyciło, zapadło nam głęboko w pamięć – objawia się nasze człowieczeństwo. Głęboko pod twardą skorupą – tacy właśnie jesteśmy; refleksyjni, wrażliwi, otwarci na drugiego człowieka. Po prostu jesteśmy dobrymi ludźmi – nie inaczej…